Logotyp poziom czarny

Jestem drużynową i jestem osobą nieheteronormatywną

julka tło

W moim bliskim otoczeniu (harcerskim jak i nie harcerskim) wszyscy wiedzą o mojej orientacji. Nigdy się nie wstydziłam tego, kim jestem i jak ktoś się mnie o to pytał to z chęcią...

Jestem harcerką od 11 roku życia. Moja przyjaciółka z dzieciństwa została zastępową i zaprosiła mnie na wrześniową zbiórkę naborową. Dołączenie do drużyny harcerek obróciło moje życie o 180 stopni. Poznałam nowe przyjaciółki, które nie były takie oceniające jak te ze szkoły, zdobyłam nowe doświadczenia, których nigdzie indziej bym nie nabyła. Doświadczyłam tych samych emocji o których opowiadał mój tata wspominając swoje harcerskie życie. Po kilku latach założyłam swój własny zastęp w nowo powstałej drużynie w naszym okręgu. Rok później przyszedł covid. Moje dni zaczęły inaczej wyglądać. Częściowo porzuciłam drużynę- nie robiłam zbiórek na żywo, a te online mnie przerastały. Miałam wtedy 15 lat. Siedząc w domu byłam zdana tylko na swoją głowę. Nie wiem nawet kiedy to się stało ale pewnego dnia zorientowałam się jaka jestem zakochana w mojej najlepszej przyjaciółce z klasy. Wtedy zaczęło się odkrywanie mojej orientacji seksualnej. Relacjonowałam wszystkie moje myśli najbliższym przyjaciołom- tym nie związanych z harcerstwem. Nigdy się nie wstydziłam tego kim jestem i jak ktoś się mnie o to pytał to z chęcią odpowiadałam mówiąc prawdę. Głośno wyrażałam swoją opinię wśród rodziny i przyjaciół i nigdy nie miałam poczucia, że jest to coś złego, wadliwego, nienormalnego. Jestem jaka jestem.

Jak zaczęło się życie bez Covidu, oddałam zastęp i poszłam do kadry. W moim harcerskim otoczeniu zawsze miałam obok osoby nieheteroseksualne. Moja przyboczna, drużynowa, koleżanki z ZZtu, koleżanki z kadry. Jak byłam małą harcerką nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dopiero jak ja odkryłam siebie zorientowałam się jak wygląda sytuacja innych. Pewnego dnia na obozie razem z innymi kadrowiczkami siedziałyśmy rozmawiając. Wszedł temat różnych orientacji seksualnych. Powiedziałam jako pierwsza, że ja osobiście wiem, że jestem częścią społeczności LGBT i nagle każda po kolei zaczęła mówić, że one raczej też. Byłyśmy w wieku, gdzie odkrywałyśmy siebie. Inna przyboczna (z otwarcie bardziej konserwatywnymi poglądami) weszła, a my wszystkie zamilkłyśmy.

Rok później zaczęłam się spotykać z drugą przyboczną z naszej drużyny. Była to relacja pełna wyzwań. Ukrywanie się, pilnowanie każdego kroku i słowa w otoczeniu harcerskim. Powiedziałyśmy drużynowej o naszym związku i była całkowicie wspierająca. Reszta przybocznych nazywała nas “najlepszymi przyjaciółkami”, a nawet “siostrami”. Nie było to zawsze komfortowe ale wiedziałyśmy, że “tak musi być”. Wiedziałyśmy, że nie każdy będzie nas wspierał, że pewnie zostaniemy odrzucone przez niektórych “przyjaciół”. Trzy lata po zerwaniu powiedziała mi, że brak możliwości złapania się za rękę w miejscu publicznym, czy okazanie sobie uczuć przy reszcie kadry miało na nią i na nas duży wpływ.

Pierwszy raz usłyszałam o problemie dyskryminacji osób queer w ZHR jak byłam 17 letnią przyboczną. Razem z moją dziewczyną rozmawiałyśmy z drużynową o tym jak instruktorki w naszej chorągwi są traktowane za bycie w związkach jednopłciowych. Nie mogłam w to uwierzyć. Temat, który nie sądziłam że jest realnym problemem w moim środowisku nagle się stał tematem o którym chce rozmawiać i któremu chce przynieść sprawiedliwość i wolność słowa.

Od tamtego momentu zaczęłam nosić przy kieszeni munduru lilijkę owiniętą muliną w kolorach tęczy. W jakiś sposób chciałam bez słów pokazać moje wsparcie.

Jako przyboczna czułam, że za wiele nie zrobię. Postanowiłam zostać instruktorką, żeby zdobyć głos który miałby jakieś znaczenie. Zawsze powtarzałam: wolę być wyrzucona walcząc za to co uważam za właściwe, niż odejść z tchórzostwa.

Pojechałam na kurs metodyki harcerskiej i bez problemu wyrażałam swoją opinię na różne tematy. Nie planowałam przejmować drużyny ale jedno doszło do drugiego i podjęłam taką decyzję z której teraz nie mogłabym być szczęśliwsza. Przejęcie drużyny sprawiło, że na nowo pokochałam harcerstwo. Moje harcerki są dla mnie niesamowicie ważne.

Zostało mi dane zamknąć stopień instruktorski ale nie wiem na jak długo będzie mi dane się z niego cieszyć, więc wykorzystam go na tyle ile mogę zanim zostanie mi zabrany za to kim się urodziłam i za to kogo kocham. Dlatego teraz działam anonimowo w Stowarzyszeniu Gra na Orientację, którego jestem częścią od samego początku. Nigdy nie przypuszczałam, że nie będę mogła głośno o tym mówić ale jak ma się na sobie taką odpowiedzialność jak prowadzenie drużyny zaczynasz stawiać harcerki przed samego siebie. To co teraz robię jest dla mnie jak i dla nich.


autor_ka anonimowy_a