Moja droga do bycia sobą w mundurze
.png&w=3840&q=75)
Trafiłem do ZHR jako nastolatek. Na początku to była dla mnie przygoda – ogniska, wędrówki, zdobywanie sprawności, poczucie wspólnoty. Potem przyszły stopnie, funkcje, kursy instruktorskie...
Trafiłem do ZHR jako nastolatek. Na początku to była dla mnie przygoda – ogniska, wędrówki, zdobywanie sprawności, poczucie wspólnoty. Potem przyszły stopnie, funkcje, kursy instruktorskie. Z czasem harcerstwo stało się jedną z najważniejszych części mojego życia – miejscem, w którym się wychowywałem i w którym sam wychowuję innych.
Dziś dalej jestem harcerzem, ale równolegle, gdzieś pod powierzchnią, cały czas toczę drugą - cichą i trudniejszą - walkę o bycie sobą.
Jestem osobą nieheteronormatywną. I jeszcze się w harcerstwie nie ujawniłem.
To nie jest coś, z czego się wstydzę. Przeciwnie – wiem, kim jestem i jestem z tego dumny. Ale przez lata nauczyłem się, że mówienie o sobie w ZHR może mieć konsekwencje. Że są środowiska bardziej otwarte i takie, które nie chcą nawet słyszeć o tym, że ktoś może być "inny". Że nawet jeśli nic się nie mówi wprost, to między wierszami można usłyszeć wiele. I że czasem lepiej milczeć, żeby chronić to, co się buduje.
Wiem, że część osób się domyśla. Niektóre patrzą z życzliwością, inne z dystansem. Nikt nie zapytał mnie wprost. A ja jeszcze nie znalazłem w sobie odwagi, by wyjść z cienia. Może dlatego, że wciąż za mało w ZHR mówi się o takich historiach. Może dlatego, że boję się, że przestanę być "autorytetem". Może dlatego, że nie chcę, żeby cała moja praca była oceniana przez pryzmat jednej cechy mojej tożsamości.
Ale właśnie dlatego wspieram Gra na orientację. Bo wiem, że nie jestem sam. I że jeśli chcemy, żeby harcerstwo było naprawdę wychowawcze, to musi być także miejscem, w którym młody człowiek – niezależnie od tego, kim jest – może czuć się bezpiecznie i prawdziwie. Nie tylko jako harcerz, ale jako człowiek.
Dziś jeszcze się nie ujawniłem. Ale to nie znaczy, że nic nie robię. Staram się budować wokół siebie przestrzeń, w której inni mogą się otworzyć. Reaguję, gdy ktoś rzuca krzywdzące komentarze. Wspieram działania, które poszerzają horyzonty. Rozmawiam z tymi, którzy chcą słuchać. I mam nadzieję, że kiedyś – może niedługo – sam powiem głośno, kim jestem, bez strachu.
Harcerstwo to gra na orientację. Uczymy się wybierać kierunki, stawiać kroki w nieznane, ufać kompasowi. Moim kompasem jest autentyczność. I wiem, że choć droga bywa kręta, idę w dobrą stronę.
instruktor ZHR, drużynowy, osoba nieheteronormatywna
autor_ka anonimowy_a