Logotyp poziom czarny

Próba dopasowania się do reszty

julka tło

Swoją działalność w harcerstwie zakończyłem po około ośmiu latach, na końcu jako przyboczny. Przez ten cały czas nie czułem się na tyle komfortowo, aby być sobą wśród moich najbliższych...

Swoją działalność w harcerstwie zakończyłem po około ośmiu latach, na końcu jako przyboczny. Przez ten cały czas nie czułem się na tyle komfortowo, aby być sobą wśród moich najbliższych przyjaciół.

Środowisko harcerskie (w szczególności męskie) jest bardzo homofobiczne – już jako mały harcerz, słysząc żarty o „pedałach" wyczułem, że odmienna orientacja seksualna nie jest mile widziana. Mimo tego, że od zawsze czułem, że nie jestem taki jak inni moi koledzy, robiłem to samo co oni. Teraz, z perspektywy czasu wiem, że nie było to dobre rozwiązanie. Biorę pod uwagę jednak fakt, że byłem wtedy jeszcze dzieckiem i nie do końca miałem pewność w swoich poglądach. Rozumiem, że była to próba dopasowania się do reszty. Skutkowało to obniżoną samooceną, a nawet obrzydzeniem do samego siebie i do tego co czuję.

Czułem się w tym wszystkim samotny. Sytuacje, gdzie można było spotkać się z poglądami homofobicznymi nie pojawiały się bardzo często (dopóki nie miałem żadnej funkcji), ale to wystarczyło, żeby wyczuć atmosferę jaka panuje w środowisku harcerskim. Jest szansa na to, że duża część harcerzy chciałaby to zmienić, jednak ciężko tego dokonać, jeśli zasady, które wyznają wysoko postawieni (o czym przekonywałem się z wiekiem) są często zbieżne z ugrupowaniami, które krzyczą hasła o „tęczowym totalitaryzmie".

Przez wiele lat ignorowałem to wszystko, wręcz wypierałem moją inność. Sprawiło mi to wiele problemów, niska samoocena, czułem, że jestem gorszy. Zacząłem już wtedy nałogowo palić papierosy, w najgorszych momentach doszło do samookaleczania się.

Najważniejszym momentem był wolontariat na rzecz uchodźców wojennych z Ukrainy – tam poznałem Piotra. Był to jednocześnie pierwszy moment w moim życiu, kiedy byłem gotowy przestać się chować. Ogromnie się bałem, że jeśli ja wyjdę z inicjatywą spotkania i jemu się to nie spodoba, to zostanę wyśmiany i wszyscy się dowiedzą o tym, że próbowałem go „wyrwać". Na szczęście on sam wyszedł z taką inicjatywą.

Zaczęliśmy się spotykać. Na prywatnych wyjściach było super, przytulaliśmy się na przywitanie, rozmawialiśmy długo. Wszystko się zmieniało w sytuacjach harcerskich (w szczególności wśród harcerzy).

Za pierwszym razem jak przy innych harcerzach podał mi rękę, bardzo mnie to zabolało, wręcz byłem na niego zły. Teraz jednak, po około 3 latach wiem, jaki mógł być powód – bał się okazywać więcej uczuć niż „zwykle zbicie piony" przy innych harcerzach (co wynika z atmosfery w środowisku harcerskim). Na kursie instruktorskim odezwał się do mnie po kilku dniach.

Zapewne sam miałem blokady. Niestety nic już z tym nie zrobię, jednak czasem się zastanawiam, co by z tego wyszło gdyby środowisko harcerskie było inne – było to moje pierwsze „duże" zauroczenie…

Teraz już dojrzałem na tyle by móc akceptować siebie. Znam osoby nieheteronormatywne, które należą/należały (w większości należały) do harcerstwa. Dzielimy często podobne doświadczenia. Mimo, że kochałem harcerstwo, nie mogłem być w stu procentach sobą. Miałem niską samoocenę i problemy z samoakceptacją, nigdy się przed nikim nie otworzyłem, moja pierwsza miłość nie mogła mieć miejsca itd. co było bardzo powiązane z nastawieniem ZHR do osób LGBT.

autor_ka anonimowy_a