Logotyp poziom czarny

Środowisko niekomfortowego rozwoju

julka tło

Jest to straszne, że środowisko, które cię w dużej mierze wychowało, w pewnym momencie ucina ci twój emocjonalny rozwój...

Do harcerstwa dołączyłam jak większość osób w stosunkowo młodym wieku, kiedy jeszcze się nie wie pewnych rzeczy o sobie. Bycie w tym środowisku miało znaczny wpływ na moje kształtowanie, ponieważ odnajdywałam się tam i poświęcałam temu dużo czasu. Zdecydowanie wpłynęło to na mój rozwój, ale także otworzyło mi oczy na to, że harcerstwo nie jest tym, w rzeczywistości, czym się wydaje.

Osoby z drużyn, w których byłam, były generalnie bardzo akceptujące. Kiedy sama wiedziałam, że jestem osobą nieheteronormatywną, to raczej nie miałam problemu z dzieleniem się tym z bliższymi mi osobami z harcerstwa. Jednak nigdy za bardzo nie mówiłyśmy otwarcie o tym np. młodszym harcerkom. Mimo bardzo tolerancyjnej „bańki", w której byłam w ZHR, zdawałam sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak. Słyszałam o mówieniu na oficjalnych kursach ZHR-owskich, że jak harcerka jest lesbijką, to trzeba jej powiedzieć, że nie powinna się z tym jakoś obnosić. Coraz więcej mówiło się o osobach, które odchodziły lub też były zmuszane do odejścia ze względu na swoją orientację. Było to wszystkim, co dochodziło do mnie poprzez inne osoby. Mimo tego coraz mniej komfortowo czułam się w tej organizacji.

Dla kontrastu związki heteronormatywne są bardzo dopingowane w ZHR-ze. Patrzenie na to, jak inni ludzie mogą w spokoju okazywać sobie uczucia i tak naprawdę normalnie żyć, sprawiało, że coraz bardziej oddalałam się od organizacji. Nie pomagało, że wiedziałam, iż moja orientacja byłaby do pewnego stopnia, czy szczebla harcerskiego nieakceptowana. Ponadto, ZHR zawsze wydawał mi się być grupą, która powinna być dla młodych ludzi środowiskiem, które rekompensuje to, czego nie mają w domu. Borykałam się z tym, że nie mogłam w rodzinie naturalnie rozmawiać o swojej orientacji i szkoda, że harcerstwo nie okazało się być miejscem, w którym mimo akceptujących koleżanek, też nie byłam w stanie się w pełni otworzyć. Wiedziałam, że nie będę chciała działać tam tak długo, jak kiedyś myślałam, że będę.

Jest to straszne, że środowisko, które cię w dużej mierze wychowało, w pewnym momencie ucina ci twój emocjonalny rozwój. Brak otwartej akceptacji na nieheteronormatywność w ZHR był zdecydowanie jednym z powodów, przez które odeszłam z organizacji. Jak dołączyłam do harcerstwa, to myślałam o tym jako o czymś obiektywnym, dla wszystkich, bez wyjątku, ale niestety okazało się, że w ZHR jest miejsce na całościowy progres jedynie dla tych osób, które wpasowują się w konkretne ramy. Organizacja nie pozwala na dorastanie i poznawanie siebie, a także dzielenie się tą nową cząstką, co sprawia, że wiele osób nie może sobie pozwolić na w pełni komfortowy rozwój psychiczny, będąc jej członkami.

autor_ka anonimowy_a